Wyprawa polarna na Spitsbergen - Aktualności - Deweloper Bydgoszcz - Moderator Inwestycje
15.09.2016

Wyprawa polarna na Spitsbergen

Relacja bydgoszczanki, Marty Majerskiej

Spitsbergen, to największa wyspa Norwegii, położona w archipelagu Svalbard, na Morzu Arktycznym. Od wielu lat polscy naukowcy i badacze uczestniczą w wyprawach na daleką Północ, aby prowadzić badania glacjologiczne, hydrologiczne, geomorfologiczne i klimatologiczne. Stacja Polarna Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w północnej części nadmorskiej równiny Kaffiøyra jest najdalej na północ wysuniętą polską jednostką badawczą. Jedną z uczestniczek tegorocznej, sierpniowej wyprawy była też Marta Majerska, bydgoszczanka.

Wyprawa polarna na Spitsbergen

XLIII WP UMK to była moja pierwsza wyprawa polarna na Spitsbergen – opowiada Marta. Ciężko powiedzieć, co było najtrudniejszym aspektem wyprawy. Dla niektórych może to być samo przygotowanie do wyprawy, załatwienie formalności, potrzebnego sprzętu, oderwanie od cywilizacji czy rozłąka z bliskimi. Dla mnie najtrudniejszą częścią wyprawy było opuszczenie Stacji. Po ponad dwóch miesiącach miejsce, w którym się zakochałeś, staje się dla Ciebie domem, a ludzie, z którymi spędzasz cały swój czas, rodziną.

Tak jak mówi tytuł książki kierownika stacji, dra hab. Ireneusza Soboty, Hahut to „Dom daleko od domu”. Dlatego najtrudniejszy jest czas po powrocie, kiedy zapadasz na tak zwaną „chorobę polarną” – myślisz o tym, co dzieje się na Spitsbergenie, jaka jest pogoda i co robiłbyś w tej chwili, gdybyś tam był. Jest to ogromna tęsknota, która podobno nie mija aż do kolejnej wyprawy.

Od dłuższego czasu marzyłam, że uda mi się pojechać w arktyczne rejony, jednak nie spodziewałam się, że będę miała takie szczęście spełnić to marzenie tak szybko. Skończyłam dopiero drugi rok studiów licencjackich, a na wyprawy głównie jeżdżą magistranci, doktoranci i wyżej postawieni pracownicy naukowi. Zawsze wiedziałam, że praca za biurkiem od 8:00 do 16:00 nie jest dla mnie, a myśli ciągle krążyły wokół oderwania się od cywilizacji i kontaktu z naturą w czystej postaci.

Również klimat był dla mnie idealny – zawsze czekam na nadejście zimy, a lato staram się jakoś przetrwać. W przyszłości mam nadzieję dalej jeździć na Kaffiøyrę, jeśli tylko będzie taka możliwość. Chciałabym spędzać każde lato w Hahucie, a kiedyś może uda się pojechać na wyprawę wiosenną lub nawet zorganizować pierwsze zimowanie, do czego jednak potrzeba sporych funduszy. Liczę, że będę mogła prowadzić tam badania glacjologiczne i mieć swój wkład w rozwijaniu wiedzy o tym najpiękniejszym na świecie rejonie.

Przed wyprawą ktoś z moich bliskich mnie zapytał, co będę teraz robiła, skoro moje największe marzenie się spełniło. Teraz, po wyprawie, mogę z pełną odpowiedzialnością odpowiedzieć, że po prostu będę robić wszystko, żeby jeździć tam co roku.


Zapraszamy do obejrzenia fotorelacji!

Wyprawa polarna na Spitsbergen

Wyprawa polarna na SpitsbergenWyprawa polarna na SpitsbergenWyprawa polarna na SpitsbergenWyprawa polarna na SpitsbergenWyprawa polarna na SpitsbergenWyprawa polarna na SpitsbergenWyprawa polarna na SpitsbergenWyprawa polarna na SpitsbergenWyprawa polarna na SpitsbergenWyprawa polarna na SpitsbergenWyprawa polarna na SpitsbergenWyprawa polarna na SpitsbergenWyprawa polarna na SpitsbergenWyprawa polarna na SpitsbergenWyprawa polarna na SpitsbergenWyprawa polarna na Spitsbergen